- Od dziś jesteś pani Bieber- schowałem nos w jej włosy.- Moja pani Bieber.
Staliśmy tak przez chwilę aż ją puściłem. Wytarłem jej łzy które miała na policzku.
- Idziemy popływać?- Spytała.
- Idź ja popatrzę.- Aby udowodnić to co powiedziałem zdjąłem marynarkę i rozsiadłem się na leżaku.
- Będziesz tego żałował.- Zdjęła szpilki.
- Wątpię- otworzyłem puszkę piwa.
Ściągnęła sukienkę i wskoczyła do basenu. Przyglądałem się jak płynie w tę i z powrotem. Na niebie zaczęły pojawiać się gwiazdy.
- Lili, chodź spać- stanąłem przy basenie.
- Podaj mi ręcznik.
- Pomożesz mi gasić świeczki?
- Ja zgaszę te w domu a ty na dworze.
Rzuciłem jej ręcznik i pokazałem język. Zrobiła to samo.
Zabawne, jak jesteśmy do siebie podobni. Owinęła się ręcznikiem i weszła do domu.
Zacząłem gasić każdą świeczkę po kolei. Gdy zgasiłem około dwudziestu świeczek przyszłą Lili żeby mi pomóc. Była już w piżamie.
Po zgaszeniu ostatniej świeczki przytuliłem ją od tyłu.
- Chodźmy spać.- Ziewnęła.
- Ale jesteś zmęczona.- Wziąłem ją sobie na ręce i zacząłem nieść do domu.
Zasnęła podczas drogi wtulając się w moją pierś.
* R A N E K *
Właśnie przyrządzam śniadanie do łóżka dla swojej narzeczonej. Od trzydziestu minut stoję w kuchni ubrany w dresowe spodnie.
Zrobiłem herbatę, wszystko położyłem na tackę i zaniosłem do naszej sypialni.
- Wstajemy kochanie!- Krzyknąłem.
Odwróciła się w moją stronę i uśmiechnęła blado. Położyłem śniadanie na jej kolanach gdy usiadła.
- Dobry- powiedziała i pocałowała mnie.- Dziękuję.
- Za to ty gotujesz obiad.- Nie mogłem się powstrzymać od śmiechu gdy zauważyłam jej minę.
- Hymm..... Zgoda, ale nie będziesz mógł wejść do kuchni ani razu podczas gdy ja będę gotowała.
- Okej, ubierz się, zjedz i zejdź na dół.
Wyszedłem z pokoju dając jej czas na ubranie się. Usiadłem na kanapie w salonie. Kilka minut później zeszła Lili ubrana w fioletowe spodenki, białą koszulkę z napisem "forever You" i vansy. Włosy związała w koka i zaczęła gotować.
- Co gotujesz?- Spytałem gdy poczułem zapach sosu do spaghetti.
- Szybki obiad.- Nie wytrzymałem i podszedłem do niej. - Miałeś nie wchodzić.- Stała do mnie plecami.
Chwyciłem ją delikatnie za biodra a głowę położyłem na jej lewym ramieniu.
- Trudno jest mi stać tak daleko od swojej narzeczonej.- Przysunąłem się bliżej.
-Ja próbuję gotować- zrobiłem jeszcze jeden krok w jej stronę.
- Próbujesz czy gotujesz?- Między nas nie dałoby się włożyć nawet kartki papieru.
- Gotuję- zjechałem rękami niżej.
- To gotuj.- I z powrotem w górę. Powtórzyłem to kilka razy.- Ja będę się przyglądał.
Nie odpowiedziała.
- Co będziemy robić po obiedzie?- Spytała nakładając makaron na talerze.
- Pójdziemy grać w golfa.
- Serio?- Odwróciła się w moją stronę z talerzami w rękach.
- Tak- wziąłem jeden talerz i nalałem sosu.
- Kiedy idziemy?- Powtórzyła mój czyn.
- Po obiedzie.
Usiedliśmy przy stole. Zjedliśmy w ciszy i spokoju.
Właśnie przyrządzam śniadanie do łóżka dla swojej narzeczonej. Od trzydziestu minut stoję w kuchni ubrany w dresowe spodnie.
Zrobiłem herbatę, wszystko położyłem na tackę i zaniosłem do naszej sypialni.
- Wstajemy kochanie!- Krzyknąłem.
Odwróciła się w moją stronę i uśmiechnęła blado. Położyłem śniadanie na jej kolanach gdy usiadła.
- Dobry- powiedziała i pocałowała mnie.- Dziękuję.
- Za to ty gotujesz obiad.- Nie mogłem się powstrzymać od śmiechu gdy zauważyłam jej minę.
- Hymm..... Zgoda, ale nie będziesz mógł wejść do kuchni ani razu podczas gdy ja będę gotowała.
- Okej, ubierz się, zjedz i zejdź na dół.
Wyszedłem z pokoju dając jej czas na ubranie się. Usiadłem na kanapie w salonie. Kilka minut później zeszła Lili ubrana w fioletowe spodenki, białą koszulkę z napisem "forever You" i vansy. Włosy związała w koka i zaczęła gotować.
- Co gotujesz?- Spytałem gdy poczułem zapach sosu do spaghetti.
- Szybki obiad.- Nie wytrzymałem i podszedłem do niej. - Miałeś nie wchodzić.- Stała do mnie plecami.
Chwyciłem ją delikatnie za biodra a głowę położyłem na jej lewym ramieniu.
- Trudno jest mi stać tak daleko od swojej narzeczonej.- Przysunąłem się bliżej.
-Ja próbuję gotować- zrobiłem jeszcze jeden krok w jej stronę.
- Próbujesz czy gotujesz?- Między nas nie dałoby się włożyć nawet kartki papieru.
- Gotuję- zjechałem rękami niżej.
- To gotuj.- I z powrotem w górę. Powtórzyłem to kilka razy.- Ja będę się przyglądał.
Nie odpowiedziała.
- Co będziemy robić po obiedzie?- Spytała nakładając makaron na talerze.
- Pójdziemy grać w golfa.
- Serio?- Odwróciła się w moją stronę z talerzami w rękach.
- Tak- wziąłem jeden talerz i nalałem sosu.
- Kiedy idziemy?- Powtórzyła mój czyn.
- Po obiedzie.
Usiedliśmy przy stole. Zjedliśmy w ciszy i spokoju.
* * * *
Jesteśmy w drodze na pole golfowe.
- Umiesz grać?- Zapytałem.
- Tak, a ty?
- Głupie pytanie pani Bieber.
Doszliśmy na miejsce. Wzięliśmy kije golfowe i piłeczki. Weszliśmy na pole. A może by się o coś założyć? Hym...- No więc o co zakład?- Wyprzedziła mnie.
- Pomyślmy...
- A może.. Jeśli JA wygram kupisz mi sukienkę którą widziałam w sklepie.
- A jeśli JA wygram to.. Zorganizujemy sobie romantyczny wieczór.
- Zgoda.
Zaczęliśmy grać, na początku dawałem jej fory. Ale gdy zauważyłem, że ona bierze to na poważnie skupiłem się na grze. Na grze, starałem się ignorować Lili która starała się mnie rozproszyć.
Jesteśmy na przedostatnim dołku. Lili chwyciła mocno moją rękę i powiedziała cicho:
- Justin, Jack tu idzie z...- Odwróciłem się.
- Niki.- Dokończyłem za nią.
- Bieber!- Krzyknął i przybił mi piątkę.
- Witaj Justin. Widzę, że masz nową dziewczynę.- Podała Lili rękę.- Jestem Niki.
- Lili- odpowiedziała i uścisnęła jej dłoń.
- Twoja dziewczyna?- Spytała zwracając się w moją stronę. Chciała się upewnić.
- Narzeczona- poprawiłem ją.
Spojrzała na mnie zdziwiona. Co ona sobie myślała? Że już się nie zakocham? Była w błędzie...- Co was tu sprowadza?- Spytałem z czystej ciekawości.
- Jesteśmy na wakacjach. A wy jak widzę gracie w golfa, kto wygrywa?- Odezwał się Jack.
- Remis- odpowiedziała Lil.
- Nie będziemy już przeszkadzać. Żegnaj Juss, pa Lil.- Powiedziała Niki i odeszli.
- Kończymy na tym remisie?- Odwróciłem się w jej stronę.
- Czyli ty dostaniesz sukienkę...
- A ty romantyczny wieczór.
- Zgoda, chodźmy po tą sukienkę.
Oddaliśmy kije i poszliśmy do sklepu.
Lili wybrała naprawdę ładną sukienkę. Była czarna przed kolano, z wycięciem na plecach. Z przodu miałą złote wzorki. Leżała na niej idealnie, przez co wyglądała seksownie. Okręciła się jak modelka i podeszła do mnie. Chciała mnie pocałować ale wtedy zjawił się on.... On nas do cholery śledzi?!- Serio stary?! Kurwa serio?! Co ty śledzisz nas?- Spytałem a jad wylewał się z moich ust. Lili nadal mnie tuliła. To właśnie dzięki niej w tej oto chwili nie przywaliłem Will'owi.
___________________________________________________________________
Wiecie co to olśnienie?
Rozdział został napisany na lekcji chemii i angielskiego.
Dzięki nauczycielowi od angielskiego dostałam weny.
Rozdział według mnie kończy się zajebiście. Wam może nie. dlatego że nie wiecie co będzie później a ja tak.
Podoba wam się?
Czekam na BAAARDZO długie komentarze od was./ LIL
- Umiesz grać?- Zapytałem.
- Tak, a ty?
- Głupie pytanie pani Bieber.
Doszliśmy na miejsce. Wzięliśmy kije golfowe i piłeczki. Weszliśmy na pole. A może by się o coś założyć? Hym...- No więc o co zakład?- Wyprzedziła mnie.
- Pomyślmy...
- A może.. Jeśli JA wygram kupisz mi sukienkę którą widziałam w sklepie.
- A jeśli JA wygram to.. Zorganizujemy sobie romantyczny wieczór.
- Zgoda.
Zaczęliśmy grać, na początku dawałem jej fory. Ale gdy zauważyłem, że ona bierze to na poważnie skupiłem się na grze. Na grze, starałem się ignorować Lili która starała się mnie rozproszyć.
Jesteśmy na przedostatnim dołku. Lili chwyciła mocno moją rękę i powiedziała cicho:
- Justin, Jack tu idzie z...- Odwróciłem się.
- Niki.- Dokończyłem za nią.
- Bieber!- Krzyknął i przybił mi piątkę.
- Witaj Justin. Widzę, że masz nową dziewczynę.- Podała Lili rękę.- Jestem Niki.
- Lili- odpowiedziała i uścisnęła jej dłoń.
- Twoja dziewczyna?- Spytała zwracając się w moją stronę. Chciała się upewnić.
- Narzeczona- poprawiłem ją.
Spojrzała na mnie zdziwiona. Co ona sobie myślała? Że już się nie zakocham? Była w błędzie...- Co was tu sprowadza?- Spytałem z czystej ciekawości.
- Jesteśmy na wakacjach. A wy jak widzę gracie w golfa, kto wygrywa?- Odezwał się Jack.
- Remis- odpowiedziała Lil.
- Nie będziemy już przeszkadzać. Żegnaj Juss, pa Lil.- Powiedziała Niki i odeszli.
- Kończymy na tym remisie?- Odwróciłem się w jej stronę.
- Czyli ty dostaniesz sukienkę...
- A ty romantyczny wieczór.
- Zgoda, chodźmy po tą sukienkę.
Oddaliśmy kije i poszliśmy do sklepu.
Lili wybrała naprawdę ładną sukienkę. Była czarna przed kolano, z wycięciem na plecach. Z przodu miałą złote wzorki. Leżała na niej idealnie, przez co wyglądała seksownie. Okręciła się jak modelka i podeszła do mnie. Chciała mnie pocałować ale wtedy zjawił się on.... On nas do cholery śledzi?!- Serio stary?! Kurwa serio?! Co ty śledzisz nas?- Spytałem a jad wylewał się z moich ust. Lili nadal mnie tuliła. To właśnie dzięki niej w tej oto chwili nie przywaliłem Will'owi.
___________________________________________________________________
Wiecie co to olśnienie?
Rozdział został napisany na lekcji chemii i angielskiego.
Dzięki nauczycielowi od angielskiego dostałam weny.
Rozdział według mnie kończy się zajebiście. Wam może nie. dlatego że nie wiecie co będzie później a ja tak.
Podoba wam się?
Czekam na BAAARDZO długie komentarze od was./ LIL
mega*.* jeju nie moge doczekac sie nastepnego.
OdpowiedzUsuńcudo:)
Rozwaliło mnie:
Serio Stary?!Kurwa serio?!
XDDD haah
fajny*.* kiedy następny?
OdpowiedzUsuńKońcówka jest zajebista ;**
OdpowiedzUsuńCałość też jest fajna
Uwielbiam to czytać <3
Proszę dodaj jak najszybciej kolejny rozdział ;**
Podziękuj Wojciechowskiemu :)
OdpowiedzUsuńOlcia :*