WAŻNA NOTKA POD ROZDZIAŁEM :'(
* PARĘ MIESIĘCY PÓŹNIEJ, LIPIEC*
Razem z Justinem wróciliśmy do Kanady. Naszą tradycją stały się wieczorne spacery po mieście. Nie ma dnia kiedy jesteśmy osobno.
Odkąd Justin mi się oświadczył nie pokłóciliśmy się ani razu. Bardzo często prosi mnie abym zakładała czarną sukienkę którą kupił mi na Barbados. Zawsze gdy o to prosił śmiałam się.
- Gdzie dzisiaj idziemy pani Bieber?- Spytał Justin pomagając mi zejść po schodach.
- Hymm.. Może pojedziemy na naszą łąkę?
- Chodź do mojego samochodu.
- Masz grzecznie kierować.- Oboje się zaśmialiśmy.
- Okej, skarbie.
- Nie udawaj romantyka- przydusił mnie do samochodu.
- Słucham?- Powiedział z cichym śmichem. Ja też się śmiałam, głupie żarty nigdy się nie zmienią.
- Masz nie udawać.
- Ale czego?- Jego usta delikatnie całowały moje ucho.
- Jedźmy już.
- Dobra, ale wiedz że tego tak nie zostawię.
Wsiedliśmy do samochodu. Podróż minęła spokojnie. Justin od czasu do czasu się śmiał, jak przypominałam mu wakacje na Barbados. Nie zapomnę widoku Jussa który wywala się na piasku i zaś zwala winę na psa którego tam nie było. I te jego tłumaczenia....
Wysiedliśmy z samochodu. Znałam już drogę na tę "Naszą" łąkę ale on i tak zawsze mnie niósł. Upierał się, że grozi mi niebezpieczeństwo. Ciekawe jakie... Zdjęłam szpilki i zaczęłam biegać po trawie.
- Co ty robisz?- Spytał rozbawiony.
- Uciekam.
- Przed...?
- Tobą..
- Dobra, masz trzy sekundy na ucieczkę. Raz..... Dwa.... Gonię.
Złapał mnie od tyłu, jak to miał w zwyczaju. Śmiałam się głośno. Wiedziałam że mój uśmiech to jego radość w ciągu dnia. Położył mnie na trawie, na mokrej trawie. Spojrzałam w bok. Po chwili skupienia można było dostrzec krople rosy na zielonej trawie.
- Spójrz na mnie- poprosił.
- W czymś mogę pomóc swojemu narzeczonemu? - Spojrzałam w jego oczy.
- Tak...- Odpowiedział kuszącym głosem.
- A w czym?- Starałam się go naśladować. Wychodziło mi to. Justin oblizał usta a w jego oczach pojawiło się pożądanie.
- W planowaniu naszego ślubu.
Zatkało mnie, ale skinęłam głową. Uśmiechnął się szeroko i delikatnie pocałował w usta.Przez chwilę przyglądał mi się uważnie.
- Mam coś na twarzy?- Spytałam niepewnie.
- Nie, ale nie mogę uwierzyć że mam taką piękną narzeczoną.
- LIZUS. Dawno nie śpiewałeś.. Zaśpiewaj coś, proszę.- Usiadłam mu na kolanach.
- Może później.
- Co robimy?
- Poczekaj aby odbiorę telefon. Zostań tu.
- Nigdzie się nie wybieram.
Nie mam pojęcia z kim rozmawiał przez telefon. Była to poważna rozmowa, widziałam skupienie na jego twarzy. Po zakończeniu rozmowy wrócił do mnie i zaproponował pójście do księgarni. Zdziwiłam się gdy to zaproponował ale się zgodziłam.
Kupił mi książkę pod tytułem: " Dla miłości odległość nie ma znaczenia ." Teraz już wiem o co mu chodzi. On próbuje mi coś powiedzieć. Ale co??
- Justin czy ty...- Przerwał mi pocałunkiem.
- Kocham cię i będę kochał zawsze. Zapamiętaj to okej?
- Dobrze ale cze..- Znowu mi przerwał pocałunkiem.
Poszliśmy do Justina na podwórko. Usiedliśmy na hamaku. A raczej Justin na hamaku a ja na nim. Przyglądaliśmy się jego rodzeństwu. W pewnym momencie podszedł do nas Jeremy, zwrócił się do Justina:
- Powiedziałeś jej?
- Jeszcze nie.- Odparł ze smutkiem w głosie.
- Masz czas do jutra popołudniu. Dobrze o tym wiesz. - I odszedł.
- O co chodzi?- Spytałam ciekawa a za razem przerażona.
- Możemy iść do mojego pokoju?
Usiadłam na łóżku i czekałam aż zacznie.
- Lili ja..... Dostałem kontrakt na nagranie płyty i wyjeżdżam jutro na drugi koniec świata na dwa miesiące, ja naprawdę chciałem ci powiedzieć ale nie umiałem. Przepraszam.
W takich oto momentach mój świat się wali. Nawet nie zauważyłam kiedy zaczęłam płakać.Justin mocno mnie przytulił i nic nie mówił. Pragnęłam zostać w jego ramionach na zawsze.
- Chcesz nagrać płytę?
- Tak skarbie. Będą o tobie.
- Nie wytrzymam bez ciebie dwóch miesięcy- płakałam coraz bardziej.
- Gadałem już o tym z menage. Będziesz mogła przyjechać za dwa tygodnie i zostaniesz ze mną do końca.
- Po co?
- Nagrasz ze mną piosenkę kochanie.
Rozpłakałam się maksymalnie. Tym razem ze szczęścia i smutku połączonych razem.
Chwilę później zasnęłam w jego objęciach.
______________________________________________________________________________________________________________________
PRZYKRA WIADOMOŚĆ DLA CZYTELNIKÓW BLOGA.
JEST TO 22 ROZDZIAŁ CZYLI PRZEDOSTATNI ROZDZIAŁ. BARDZO TRUDNO JEST MI GO KOŃCZYĆ ALE WYCZERPAŁAM SIĘ TOTALNIE.
BRAK POMYSŁÓW NA ROZDZIAŁY A JAK PROSIŁAM WAS O POMOC OLEWALIŚCIE TO.
WY NIE POMAGACIE JA KOŃCZE TEGO BLOGA.
PRZY OSTATNIM ROZDZIALE DODAM LINK DO NOWEGO BLOGA.
DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ I DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚCIE ZE MNĄ :') / LIL
am,..........
OdpowiedzUsuńszkoda ze konczysz.......
a jesli chcesz wiedziec,ten rozdzial byl fajny,smutny ale fajny;)
Nieeeeee nie kończ go kochana
OdpowiedzUsuńGabi! Ja kocham tego bloga, nie możesz nam tego zrobić,nie kończ go... pomożemy ci. Jesteśmy z Tobą <3
OdpowiedzUsuńWiesz szkoda że go kończysz.... Sorry nie ale mi sie trochę znudził.. Początek i połowa niezła ale końcówka jest taka se mi się nie podoba... Naprawde szkoda ale ja i tak bym go nie czytała sorry jeszcze raz :/
OdpowiedzUsuń