![]() |
| Sto lat Kochany!! <3 |
Obudziłem się dość późno ale Lili jeszcze spała. Ubrałem się i postanowiłem ją obudzić. Pocałowałem ją w policzek. Zamruczała i odwróciła się na drugi bok.
-Kochanie, wstajemy- powiedziałem.
Nadal nic. Włożyłem ręce pod kołdrę, zacząłem ją gilgać. Próbowała kopnąć mnie nogą, nie wyszło jej. Cicho się zaśmiała.
- Za pięć minut śniadanie- powiedziałem i wyszedłem z pokoju.
Na śniadanie zrobiłem naleśniki. Lili zeszła ubrana w bikini i spodenki.
- A pani to chyba źle ubrana- podałem jej talerz.
- Jak to?- Zmarszczyła brwi.- Jest ciepło.
Zamilkłem, pozwoliłem jej spokojnie zjeść śniadanie. Gdy skończyła schowała naczynie do zmywarki.
- Plan na dziś- przytuliła się do mnie.
-Hymm... Lili znów mnie przeprosi za nazwanie mnie leniem. Zjemy obiad, pójdziemy do wesołego miasteczka. Wieczorem, dokładniej o północy pójdziemy na plażę.
- Wesołe miasteczko?
-Tak. Teraz czekam na przeprosiny.
Wzięła głęboki oddech.
- Justin- całus- ja przepraszam- całus- za to, że- całus- nazwałam cię- całus- leniem- całus.
-Przeprosiny przyjęte. Ale...
- Ale?
- Pocałuj mnie.
Zrobiła to.
Później poszliśmy do salonu i oglądaliśmy telewizję.
Rozmawialiśmy o mało ważnych rzeczach. Opowiedziała mi o swoim tacie. Niewiele o nim wiedziała. Pewnie dlatego, że w ogóle nie spędzali razem czasu. Nic nie mówiłem, tylko przytakiwałem gdy sprawdzała, czy słucham.
Jej rodzina nie była zbyt zgrana. Powiedziała mi, że za nim się zjawiłem zwierzała się tylko Austinowi. Dowiedziałem się co o mnie myślała po naszym pierwszym spotkaniu. Wystraszyłem ją wtedy.
* * *
Dla Lili wygrałem dużego, pluszowego misia. Cieszyła się jak dziecko które dostało lizaka. Usiedliśmy na ławce.
- Przestaniesz tulić tego misia? Czuję się samotny.- Udałem smutną minę.
-Ooo... Chodź tu.- Przytuliła mnie mocno i cmoknęła w policzek.
- Od razu lepiej. Idziemy na kolejkę górską.
-Nie!
-Dlaczego?- Zaśmiałem się; wyglądała jak ktoś kto zobaczył ducha.
-Nie.
- Chodź.
Siłą ją tam zaciągnąłem. Krzyczała, sprzeciwiała się a ja się z niej śmiałem. Nie ważne, że zeszliśmy z kolejki pięć minut temu.
Ona cały czas była blada. Coś czuję, że mnie wyzwie.
- Zgłupiałeś?!
- Nie mówiłaś, że boisz się kolejek górskich.
- Teraz już wiesz!
Przytuliłem ją. Wróciliśmy do domu na obiad. Zamówiliśmy pizze.
Dla Lili wygrałem dużego, pluszowego misia. Cieszyła się jak dziecko które dostało lizaka. Usiedliśmy na ławce.
- Przestaniesz tulić tego misia? Czuję się samotny.- Udałem smutną minę.
-Ooo... Chodź tu.- Przytuliła mnie mocno i cmoknęła w policzek.
- Od razu lepiej. Idziemy na kolejkę górską.
-Nie!
-Dlaczego?- Zaśmiałem się; wyglądała jak ktoś kto zobaczył ducha.
-Nie.
- Chodź.
Siłą ją tam zaciągnąłem. Krzyczała, sprzeciwiała się a ja się z niej śmiałem. Nie ważne, że zeszliśmy z kolejki pięć minut temu.
Ona cały czas była blada. Coś czuję, że mnie wyzwie.
- Zgłupiałeś?!
- Nie mówiłaś, że boisz się kolejek górskich.
- Teraz już wiesz!
Przytuliłem ją. Wróciliśmy do domu na obiad. Zamówiliśmy pizze.
* LILI *
Związałam włosy w kok, zdjęłam ubranie i w stroju kąpielowym położyłam się na leżaku znajdującym się na podwórku. Justin przyszedł z pizzą w jednej ręce i dwiema parami okularów w drugiej. Dał mi jedne. Kujonki przeciwsłoneczne. Zjadłam dwa kawałki, reszta została na kolację.
Chłopak położył się na pobliskim leżaku.
Co Juss wymyślił, że o północy mamy iść na plażę?
-Chcesz drinka?- Zapytał stając obok.
- Robisz mocne drinki.- Stwierdziłam.
- Wiem. Chcesz?
- Tak.
Po chwili podał mi szklankę. Wypiłam wszystko za pierwszym razem. Poczuła się trochę bardziej odważna. Co on dodaje do tych drinków?!
Zadzwonił mój telefon.
- Austin?- Zapytałam zaraz po odebraniu połączenia.
- Hej siostra. Ciebie też miło słyszeć. Jak tam wakacje?
- Dobrze. A jak tam u was?
- A nawet dobrze. Tata czuje się lepiej.
- To dobrze.
- Co robicie?
- Razem z Justinem siedzimy na dworze. A wy?
- Oglądam z Nate'm telewizor- Justin zaczął iść w moją stronę uśmiechając się szatańsko.
- Eee... Ja muszę kończyć. - Nie zdążył odpowiedzieć.
Odrzuciłam telefon na bok, ponieważ Justin wziął mnie na ręce.
- Gdzie idziemy?
- Do basenu, kochanie.- Odpowiedział.
Chłopak położył się na pobliskim leżaku.
Co Juss wymyślił, że o północy mamy iść na plażę?
-Chcesz drinka?- Zapytał stając obok.
- Robisz mocne drinki.- Stwierdziłam.
- Wiem. Chcesz?
- Tak.
Po chwili podał mi szklankę. Wypiłam wszystko za pierwszym razem. Poczuła się trochę bardziej odważna. Co on dodaje do tych drinków?!
Zadzwonił mój telefon.
- Austin?- Zapytałam zaraz po odebraniu połączenia.
- Hej siostra. Ciebie też miło słyszeć. Jak tam wakacje?
- Dobrze. A jak tam u was?
- A nawet dobrze. Tata czuje się lepiej.
- To dobrze.
- Co robicie?
- Razem z Justinem siedzimy na dworze. A wy?
- Oglądam z Nate'm telewizor- Justin zaczął iść w moją stronę uśmiechając się szatańsko.
- Eee... Ja muszę kończyć. - Nie zdążył odpowiedzieć.
Odrzuciłam telefon na bok, ponieważ Justin wziął mnie na ręce.
- Gdzie idziemy?
- Do basenu, kochanie.- Odpowiedział.
Wpadliśmy do basenu. Wypłynęłam na powierzchnię, zaśmiałam się głośno.
- Poprawiłem ci humor?
- Yhymm... I to bardzo- podpłynął do mnie.
- To się cieszę.- Pocałował mnie.
- Poprawiłem ci humor?
- Yhymm... I to bardzo- podpłynął do mnie.
- To się cieszę.- Pocałował mnie.
* JUSTIN *
Wyglądała seksownie. Dzisiaj to zrobię, na pewno.
Pilotem który leżał przy basenie włączyłem wierze. Zaczęła lecieć muzyka.
- To wygląda jak jakaś scenka z filmy- skomentowała Li.
- Tam jest kamera- wskazałem na dach.
- Żartujesz chyba- odpowiedziała patrząc w tamtą stronę.
- Tak- odpowiedziałem śmiechem. - Jutro pójdziemy na plażę.
- Dlaczego?- Udawała smutek.
No właśnie?! Dlaczego spanikowałem?!
-Bo nie zdążyłem wszystkiego przygotować.
- Czyli kolejna niespodzianka?
- tak ale od południa będziesz sama.
- Zdążę się przygotować.
Przytaknąłem.
- Limi!- Krzyknąłem.- Przynieś dwa drinki.
- Kim jest Limi?- Zmarszczyła brwi.
- Opiekunka domu.
- Czyi jest ten dom?
- Mój. Dostałem go na osiemnastkę od taty. Limi opiekuje się nim jak mnie tu nie ma.
- Zaczynam być zazdrosna.- Przejechała palcem po mojej szyi przez co dostałem gęsiej skórki.
- Naprawdę, nie masz o co.- Aby to udowodnić pocałowałem ją.
Limi przyniosła drinki. Położyła je obok basenu i odeszła. Podałem Li jednego a sam wypiłem drugiego.
Dziewczyna wróciła na leżak. Zacząłem pływać.
Jak idealnie zakończyć ten dzień? Kolacja?
Nie.. To banalne... Już wiem!
- Lili idź z Limi na miasto- powiedziałem wychodząc z basenu.
- Ale....
- Idź, wróćcie przed dziewiątą.
- Ok.- Pocałowała mnie i poszła.
Pięć minut później słyszałem jak wychodzą. Ubrałem się i wziąłem do roboty.
Przed domem aż na tył podwórka usypałem drogę z płatków róż. Dookoła basenu i stolika ustawiłem świece różnych rozmiarów. W sypialni także poukładałem świece.
W łazience rozłożyłem róże, obok przy wannie postawiłem szampana i kieliszek. Zszedłem do kuchni i zacząłem gotować.
Pilotem który leżał przy basenie włączyłem wierze. Zaczęła lecieć muzyka.
- To wygląda jak jakaś scenka z filmy- skomentowała Li.
- Tam jest kamera- wskazałem na dach.
- Żartujesz chyba- odpowiedziała patrząc w tamtą stronę.
- Tak- odpowiedziałem śmiechem. - Jutro pójdziemy na plażę.
- Dlaczego?- Udawała smutek.
No właśnie?! Dlaczego spanikowałem?!
-Bo nie zdążyłem wszystkiego przygotować.
- Czyli kolejna niespodzianka?
- tak ale od południa będziesz sama.
- Zdążę się przygotować.
Przytaknąłem.
- Limi!- Krzyknąłem.- Przynieś dwa drinki.
- Kim jest Limi?- Zmarszczyła brwi.
- Opiekunka domu.
- Czyi jest ten dom?
- Mój. Dostałem go na osiemnastkę od taty. Limi opiekuje się nim jak mnie tu nie ma.
- Zaczynam być zazdrosna.- Przejechała palcem po mojej szyi przez co dostałem gęsiej skórki.
- Naprawdę, nie masz o co.- Aby to udowodnić pocałowałem ją.
Limi przyniosła drinki. Położyła je obok basenu i odeszła. Podałem Li jednego a sam wypiłem drugiego.
Dziewczyna wróciła na leżak. Zacząłem pływać.
Jak idealnie zakończyć ten dzień? Kolacja?
Nie.. To banalne... Już wiem!
- Lili idź z Limi na miasto- powiedziałem wychodząc z basenu.
- Ale....
- Idź, wróćcie przed dziewiątą.
- Ok.- Pocałowała mnie i poszła.
Pięć minut później słyszałem jak wychodzą. Ubrałem się i wziąłem do roboty.
Przed domem aż na tył podwórka usypałem drogę z płatków róż. Dookoła basenu i stolika ustawiłem świece różnych rozmiarów. W sypialni także poukładałem świece.
W łazience rozłożyłem róże, obok przy wannie postawiłem szampana i kieliszek. Zszedłem do kuchni i zacząłem gotować.
* LILI *
Razem z Limi od godziny chodzimy po centrum handlowym. Nawet ją polubiłam. Justin kazał Limi kupić dla mnie sukienkę. Ciekawe po co..
Gdy pytałam się jej odpowiadała niespodzianka. W końcu dałam za wygraną i przestałam wypytywać. Po dwóch godzinach w końcu wybrałyśmy sukienkę. Była ona cała fioletowa, sięgała przed kolano. Była bez ramiączek. Spodobała mi się.
Później weszłyśmy do jubilera po biżuterię. Kupiłyśmy piękny, złoty naszyjnik z napisem "Forever."Chwila przerwy, musimy odpocząć. Weszłyśmy do kawiarni na kawę.
- Limi, opowiedz mi coś o sobie.- Zaczęłam rozmowę.
- Jestem mężatką- odpowiedziała biorąc łyk kawy.
- Naprawdę? Wyglądasz na dość młodą osobę.
- Mam dwadzieścia cztery lat.
- Dobra, jestem tylko cztery lata młodsza- obie się zaśmiałyśmy.
- Naprawdę, cieszę się, że jesteś z Justinem. Jesteś jego pierwszą dziewczyną od trzech lat.- Zatkało mnie.
- Zrobił sobie tyle przerwy od związków?
- Yhymm... Nie był z nikim w związku od kiedy Niki go zdradziła z jego kuzynem.
- Kim jest Niki?- Zmarszczyłam brwi.
- Dziewczyną która sprowadziła go na złą drogę.
- To przez nią robił... Te wszystkie rzeczy?
Przytaknęła.
-Jak poznałaś Justina?- Spytała ze szczerą ciekawością.
- Szczerze mówiąc poznaliśmy się przypadkiem. Szłam od koleżanki i wpadłam na niego. Poprosił mnie o numer telefonu. Na następny dzień spotkaliśmy się.
- Ach, czyli to było takie I met You by Chance?- Tak- uśmiechnęłam się.
- Chodź, trzeba jeszcze kupić buty.
Po wielu przymiarkach butów wybrałyśmy czarne szpilki ze złotym łańcuszkiem po boku. Według Limi całość będzie wyglądała seksownie.
Zostało nam trochę czasu więc poszłyśmy do parku.
Z rękoma pełnymi toreb.
* JUSTIN *
Gdy pytałam się jej odpowiadała niespodzianka. W końcu dałam za wygraną i przestałam wypytywać. Po dwóch godzinach w końcu wybrałyśmy sukienkę. Była ona cała fioletowa, sięgała przed kolano. Była bez ramiączek. Spodobała mi się.
Później weszłyśmy do jubilera po biżuterię. Kupiłyśmy piękny, złoty naszyjnik z napisem "Forever."Chwila przerwy, musimy odpocząć. Weszłyśmy do kawiarni na kawę.
- Limi, opowiedz mi coś o sobie.- Zaczęłam rozmowę.
- Jestem mężatką- odpowiedziała biorąc łyk kawy.
- Naprawdę? Wyglądasz na dość młodą osobę.
- Mam dwadzieścia cztery lat.
- Dobra, jestem tylko cztery lata młodsza- obie się zaśmiałyśmy.
- Naprawdę, cieszę się, że jesteś z Justinem. Jesteś jego pierwszą dziewczyną od trzech lat.- Zatkało mnie.
- Zrobił sobie tyle przerwy od związków?
- Yhymm... Nie był z nikim w związku od kiedy Niki go zdradziła z jego kuzynem.
- Kim jest Niki?- Zmarszczyłam brwi.
- Dziewczyną która sprowadziła go na złą drogę.
- To przez nią robił... Te wszystkie rzeczy?
Przytaknęła.
-Jak poznałaś Justina?- Spytała ze szczerą ciekawością.
- Szczerze mówiąc poznaliśmy się przypadkiem. Szłam od koleżanki i wpadłam na niego. Poprosił mnie o numer telefonu. Na następny dzień spotkaliśmy się.
- Ach, czyli to było takie I met You by Chance?- Tak- uśmiechnęłam się.
- Chodź, trzeba jeszcze kupić buty.
Po wielu przymiarkach butów wybrałyśmy czarne szpilki ze złotym łańcuszkiem po boku. Według Limi całość będzie wyglądała seksownie.
Zostało nam trochę czasu więc poszłyśmy do parku.
Z rękoma pełnymi toreb.
* JUSTIN *
Jest ósma. Niedługo wróci Lili. Do wany napuściłem gorącej włosy, wsypałem do niej płatki róż. W salonie zgasiłem światło. Pozapalałem wszystkie świeczki.
Na drzwiach frontowych powiesiłem karteczkę z tym co ma zrobić.
Przebrałem się w czarne, luźno opadające spodnie, białą bluzkę i czerwoną marynarkę. Prezent urodzinowy schowałem do kieszeni.
* LILI *
Na drzwiach frontowych powiesiłem karteczkę z tym co ma zrobić.
Przebrałem się w czarne, luźno opadające spodnie, białą bluzkę i czerwoną marynarkę. Prezent urodzinowy schowałem do kieszeni.
* LILI *
Stałam przed frontowymi drzwiami. Chciałam je otworzyć ale zauważyłam karteczkę.
"Kochanie! Po wejściu kieruj się do łazienki na relaksującą kąpiel. Później przebierz się w to co kupiłaś i wróć tutaj. Ścieżką z róż podążaj na tył podwórka. Justin ;*
Uśmiechałam się do siebie jak głupia. Wbiegłam po schodach do naszej sypialni.
W łazience spotkała mnie miła niespodzianka. Do kieliszka nalałam wina i weszłam do wanny.
Siedziałam w niej dobre trzydzieści minut. Owinęłam się ręcznikiem i wróciłam do sypialni. W pierwszej kolejności ubrałam bieliznę i buty. Potem zapięłam naszyjnik i sukienkę. Nigdy nie wyglądałam tak pięknie.
Przed zejściem na dół sprawdziłam czy nikt do mnie nie dzwonił. Jeszcze raz przeczesałam włosy szczotką i poszłam.
Wróciłam na podwórko i zaczęłam podążać ścieżką z płatków róż. Po kilku minutach widziałam pięknie przy zdobione podwórko i Justina. Justina w marynarce.
"Kochanie! Po wejściu kieruj się do łazienki na relaksującą kąpiel. Później przebierz się w to co kupiłaś i wróć tutaj. Ścieżką z róż podążaj na tył podwórka. Justin ;*
Uśmiechałam się do siebie jak głupia. Wbiegłam po schodach do naszej sypialni.
W łazience spotkała mnie miła niespodzianka. Do kieliszka nalałam wina i weszłam do wanny.
Siedziałam w niej dobre trzydzieści minut. Owinęłam się ręcznikiem i wróciłam do sypialni. W pierwszej kolejności ubrałam bieliznę i buty. Potem zapięłam naszyjnik i sukienkę. Nigdy nie wyglądałam tak pięknie.
Przed zejściem na dół sprawdziłam czy nikt do mnie nie dzwonił. Jeszcze raz przeczesałam włosy szczotką i poszłam.
Wróciłam na podwórko i zaczęłam podążać ścieżką z płatków róż. Po kilku minutach widziałam pięknie przy zdobione podwórko i Justina. Justina w marynarce.
* JUSTIN *
Wyglądała cudownie. nie wiem jak inaczej to opisać. Podszedłem do niej i na przywitanie pocałowałem. Usiedliśmy przy stoliku.
- Jesteś głodna?- Zapytałem.
- Umieram z głodu.
Podałem jej talerz ze sałatką i ziemniakami polanymi sosem.
- Jak ci minął dzień?- Nie chciałem przerywać rozmowy.
- Hym.. Rano byłam z tobą, ale to już wiesz- zaśmiałem się. Później wygoniłeś mnie na zakupy z Limi. Ale dzięki temu lepiej cię poznałam.
- Naprawdę?- Udałem zdziwienie.- Co ci o mnie powiedziała?
- Że przez trzy lata nie byłeś z nikim w związku.
- Coś jeszcze?
- Opowiedziała mi trochę o Niki.
- Do tego wolałbym nie wracać. Robiłyście coś jeszcze?
- Tak, weszłyśmy do kawiarni na kawę i poszłyśmy do parku.
Uśmiechnąłem się.
- Teraz ty.
- Całe popołudnie przygotowywałem to wszystko.
- Ale się postarałeś.
- Tak. Jeśli mogę to wręczę ci dzisiaj prezent urodzinowy.
- To daj go teraz.
- Nie, kochanie. Troszeczkę jeszcze poczekasz.- Udała smutną minkę.
Zapadła cisza. Wstałem i podałem jej rękę. Podeszliśmy do niskiego płotku. Dookoła rozciągał się widok na plażę. Lili przytuliła się do mnie, głowę oparła o moją klatkę piersiową. Odwzajemniłem uścisk. Twarz schowałem w jej włosy.
- Kocham cię- wyszeptałem.
- Ja ciebie też.
Chyba nadszedł ten moment...
Wziąłem głęboki wdech i ją puściłem.
- Coś się stało?- Spytała
Uklęknąłem na jedno kolano.
- Lilianno Lurcias czy uczynisz mi ten zaszczyt i wyjdziesz za mnie?
_________________________________________________________
omomomomomomomoommo *__*
W końcu doszłam do tego momentu ;*
Jak wrażenia?
Co wam się najbardziej podoba w tym rozdziale?
Bo mi najbardziej jak to wszystko przygotowywał. W mojej wyobraźni całość była zajebiście romantyczna ;*
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak długo czekałam na ten rozdział.
DZIŚ JEST WYJĄTKOWY DZIEŃ.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO JUSTIN!! SZCZĘŚLIWYCH 20 URODZIN!!
KOCHAM CIĘ TAK JAK WSZYSTKIE BELIEBER.
CZEKAM NA KOMENTARZE ;*
Jeśli podoba Wam się mój blog to na pewno spodoba wam się ten : Blog Belieber/ LIL
- Jesteś głodna?- Zapytałem.
- Umieram z głodu.
Podałem jej talerz ze sałatką i ziemniakami polanymi sosem.
- Jak ci minął dzień?- Nie chciałem przerywać rozmowy.
- Hym.. Rano byłam z tobą, ale to już wiesz- zaśmiałem się. Później wygoniłeś mnie na zakupy z Limi. Ale dzięki temu lepiej cię poznałam.
- Naprawdę?- Udałem zdziwienie.- Co ci o mnie powiedziała?
- Że przez trzy lata nie byłeś z nikim w związku.
- Coś jeszcze?
- Opowiedziała mi trochę o Niki.
- Do tego wolałbym nie wracać. Robiłyście coś jeszcze?
- Tak, weszłyśmy do kawiarni na kawę i poszłyśmy do parku.
Uśmiechnąłem się.
- Teraz ty.
- Całe popołudnie przygotowywałem to wszystko.
- Ale się postarałeś.
- Tak. Jeśli mogę to wręczę ci dzisiaj prezent urodzinowy.
- To daj go teraz.
- Nie, kochanie. Troszeczkę jeszcze poczekasz.- Udała smutną minkę.
Zapadła cisza. Wstałem i podałem jej rękę. Podeszliśmy do niskiego płotku. Dookoła rozciągał się widok na plażę. Lili przytuliła się do mnie, głowę oparła o moją klatkę piersiową. Odwzajemniłem uścisk. Twarz schowałem w jej włosy.
- Kocham cię- wyszeptałem.
- Ja ciebie też.
Chyba nadszedł ten moment...
Wziąłem głęboki wdech i ją puściłem.
- Coś się stało?- Spytała
Uklęknąłem na jedno kolano.
- Lilianno Lurcias czy uczynisz mi ten zaszczyt i wyjdziesz za mnie?
_________________________________________________________
omomomomomomomoommo *__*
W końcu doszłam do tego momentu ;*
Jak wrażenia?
Co wam się najbardziej podoba w tym rozdziale?
Bo mi najbardziej jak to wszystko przygotowywał. W mojej wyobraźni całość była zajebiście romantyczna ;*
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak długo czekałam na ten rozdział.
DZIŚ JEST WYJĄTKOWY DZIEŃ.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO JUSTIN!! SZCZĘŚLIWYCH 20 URODZIN!!
KOCHAM CIĘ TAK JAK WSZYSTKIE BELIEBER.
CZEKAM NA KOMENTARZE ;*
Jeśli podoba Wam się mój blog to na pewno spodoba wam się ten : Blog Belieber/ LIL

Jejku *.* cudowne <3 kochanie pisz dalej mi się bardzo podobało przepraszam że tak długo nie pisałam ale nie mogłam czytać bo dostaławam wiadomosci :( <3 ale już przeczytałam i cudownie, potafisz opowiadać! <3 na prawde ! kochana jestes dziekuje za to ze podalas moj link do bloga <3 kocham cię i pisz dalej bardzo mi się podoba! <3 trzymaj sie! :*
OdpowiedzUsuńDziękuję kochana <3
Usuń<3
UsuńSwetaśne :**** / Julcia S :**
OdpowiedzUsuńSuper! Cały rozdział był maga wgl wszystkie rozdziały są mega.. Czekam na następne. Kocham <3 / Angela :*
OdpowiedzUsuńSWEET no to czekam w pn na następny ^_^ trzymam za cb kciuki / Teoja BFF <3
OdpowiedzUsuńOmg Ja chce następny !
OdpowiedzUsuńmega:*
OdpowiedzUsuńBoże.. !! Mega.. Uwielbiam to czytać... <3
OdpowiedzUsuńCzekam na następny <3
Dodaj go jutro plisss <3