Ten rozdział dedykuję mojej kochanej siostrze Kamili, która rozsyła mojego bloga gdzie tylko się da. Dziękuję Ci <3
Czytasz = komentujesz
-Lil,ja- zaczął jeszcze raz ale mu się nie udało.
-Ty co?- Traciłam cierpliwość.
- Ja..
- Cholera Justin wysłów się.
- Brałem narkotyki- oniemiałam.- Paliłem trawkę. Ale już z tym skończyłem. Ja jestem mu winien pieniądze i tyle.
-Chcę jechać do domu- wzięłam swoje rzeczy i już siedziałam w samochodzie.
Wsiadł i zaczął jechać. Podczas drogi nie odezwałam się do niego ani razy. Gdy byliśmy na miejscu zatrzasnęłam za sobą drzwi. Cały czas patrzał na mnie. Wkurzona na wszystko dookoła szukałam kluczy w torebce. Znalazłam je i weszłam do środka. Na szczęście jestem sama w domu. Oparłam się o ścianę i się osunęłam po niej na podłogę. Rękoma przeczesywałam włosy. Jedna jedyna pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. Siedziałam tam bitą godzinę aż postanowiłam wstać. Weszłam do kuchni i wyciągnęłam pierwszy lepszy sok. Wzięłam go i poszłam do swojego pokoju. Nie miałam na nic ochoty. Odebrało mi apetyt a suchość w gardle nie znikała nawet po wypiciu soku.
Byłeś moim snem,
moim marzeniem,
Którego bałam się
spełnić.
Bezsenność będzie dręczyć,
Brak humoru towarzyszyć.
Jedyne czego pragnę,
Wyjaśnienia tego całego gówna.
Bezczelnie okłamałeś mnie
A teraz o przebaczenie
błagać chcesz?Głupie piosenki. Zawsze układają się w mojej głowie jak jestem przybita. Nie wiem jak długo leżałam na swoim łóżku ale słyszałam, że wróciła mama. Zamknęłam się w pokoju. Nie mam ochoty się jej zwierzać. Rozglądałam się po całym pokoju, jakby gdzieś tam znajdowała się odpowiedź, pomoc. Nie lubię mieć takiego humoru. Z powrotem wróciłam na łóżko. Położyłam się i zamknęłam oczy. Przypomniało mi się wszystko. Jak mama i tata byli razem szczęśliwi. Jak Austin uczył mnie jeździć na deskorolce. Mój pierwszy dzień w szkole tanecznej. Mój pierwszy występ. Pamiętam też jak moja babcia chwaliła się mną przed kolegami na popołudniowej herbacie. Kazała mi wtedy zaśpiewać przy wszystkich, ponieważ uważała,że mam niesamowity głos. Rok później zmarła. Od tamtego czasu nie śpiewałam, aż do dziś. Niezapomniane wakacje, na których poznałam Amy i Victorię. Dzień w którym szłam od Victorii i po raz pierwszy spotkałam Justina. Jak następnego dnia do mnie zadzwonił i się ze mną umówił.
On nie wygląda na kogoś kto bierze narkotyki. To na początku zdawało się niemożliwe, nierealne. do póki mi tego nie powiedział. Nawet nie zauważyłam kiedy zaczęłam płakać. Odwróciłam się na bok i zasnęłam.
*NASTĘPNEGO DNIA*
Nie spałam od szóstej rano. W łazience wzięłam kąpiel i umyłam zęby. Ubrałam bluzkę z logo akademii tańca do której chodziłam i szare spodnie dresowe ściągane przy nogawkach. Włosy związałam w kucyk. Pół dnia zajęło mi ubranie się. Czy to normalne? To nie jest normalne.
To jest niesamowite jak jeden człowiek którego spotkałam przez przypadek może zmienić moje życie. Zeszłam na dół nie rozmawiając z nikim po drodze. Włożyłam conversy i wyszłam bez słowa. Wszystko było dobrze póki nie zobaczyłam Justina ze swoją świtą idącą ku mnie. Już chciałam zawrócić ale Juss chwycił mnie za ramię.
-Czego chcesz?- Spytałam bez emocji.
-Przepraszam - nie to chciałam usłyszeć.
- I met you by chance.Po wypowiedzeniu tych słów odeszłam. Obejrzałam się na niego tylko raz, wpatrywał się we mnie aż zniknęłam z jego pola widzenia. Może trochę go to zabolało, zresztą mnie też. Ale to była prawda, sama prawda i żadnego kłamstwa. Może to najbardziej bolało?
Na razie nie chcę go widzieć ani słyszeć. To mi wyjdzie na dobre. Tak przynajmniej sądzę.
Po godzinie spaceru wróciłam do domu. Usiadłam przy stole i czekałam. Ale na co?
-Od wczoraj nic nie jesz- powiedziała mama wchodząc do kuchni.
Chwila, chwila co ona robi w domu?! Przecież powinna być w pracy.- Nie powinnaś być w pracy?
- W wekeend?- Uniosła pytająco brew.
- Nieważne.
Wstałam i ruszyłam do swojego pokoju.
Mijały godziny a a stamtąd nie wychodziłam. Nie miałam ochoty na rozmowy, nawet z Austinem. Z bratem któremu mówiłam wszystko. Do dziś. Będę zamknięta w sobie, będę imprezować a przede wszystkim skończę się komukolwiek zwierzać.
Gdy spotkałam cię,
chciałam abyś
uściskał mnie
i powiedział,
że wszystko w porządku będzie.
chciałam abyś
uściskał mnie
i powiedział,
że wszystko w porządku będzie.
Chcę usłyszeć z jego ust
jedno zdanie które
odmieni nasz los.jedno zdanie które
Nic nie trwa wiecznie.
Ból i rozłąka zżera cię
od środka.
Zakochałam się w nim w tak krótkim czasie. W mojej głowie wciąż widzę jego uśmiech i oczy. To jak na mnie patrzał, nawet nasze pocałunki.
Zadzwonił telefon. Nie odebrałam. I znowu. Raz, drugi, trzeci i czwarty. Osoba która dzwoniła chyba zrezygnowała ze skontaktowania się ze mną.
Włączyłam pierwszą piosenkę na laptopie i zaczęłam śpiewać:
- You're watching my world crash
To the floor*Jedyne słowa piosenki które śpiewałam. Włączyłam kolejną piosenkę.
-The city is sleeping, but I'm still awake
I'm dreaming, I'm thinking what happened today isn't right
I fold into the night
The flashbacks, the pictures, the letters and songs
The memories, the heart that you carved on the wall
It's a shame, now that nothing's the same
Now the bridges are burned and we're lost in the wind
It's time that we sink or swim
What about you, what about me
What about fairy tale endings
Were you just pretending to be
I'm wondering
What if we tried, what if I cried
What if it's better tomorrow
What if I followed your eyes
I'm wondering
What about me
You said it, you meant it, you hund up the phone
The talking in circles, it set it in stone
You were gone
We were wrong all along
Now the past is the past
And the bruises may fade
These scars are here to stay*
Moja ulubiona piosenka, uwielbiam ją śpiewać. Znowu zadzwonił telefon. Wkurzyłam się i go wyłączyłam. Brak pomysłów. Co by tu robić bez Biebera?
Ha! Wiem co zrobię. Zabije czas rysując.
Po godzinie albo dwóch starań w końcu skończyłam rysunek. Przedstawiał on dwie osoby które spacerowały po łące pełnej kwiatów.
Odwróciłam się. Ku mojemu zdziwieniu w pokoju stał Justin.
-Jak długo tu stoisz?- Spytałam.
- Przed chwilą przyszedłem.
- Po co?- wstałam i udałam się w stronę swojej szafy po bluzę.
Stanął przy biurku i obserwował mój rysunek.
- Ładnie rysujesz.- Powiedział.
- Nadal nie wiem po co tu jesteś.
-Chcę porozmawiać.
-Nie mamy o czym.
-A właśnie, że tak.
-Skoro tak ci zależy..- Odpowiedziałam obojętnym tonem głosu.
-No więc.....
___________________________________________________
*- piosenka Ciary Newell
Kliknij tutaj
*- piosenka Emily Osment
Kliknij tutaj ;*
No więc dobiliśmy do dziesiątego rozdziału! bardzo się cieszę, że mam tylu czytelników.
Jak sądzicie, wybaczy mu? A może namiesza jej jeszcze bardziej w życiu? Tego dowiecie się już jutro!
WYBRALIŚCIE JAK BĘDZIECIE MNIE NAZYWAĆ? PISZCIE W KOM.
Na pytania odpowiadam na ASK'U:
Mój Ask, kliknij tutaj

znając twoje pozostałe opowiadania to mu wybaczy ale wszystko znowu się zje***. :) :*
OdpowiedzUsuńTwoja BFF
Ja też chcę z Dedyktem<3/Rudaś:*
OdpowiedzUsuńMega rozdzial *.*
OdpowiedzUsuńWlasnie zastanawiam sie czy wybaczy..
Uwielbiam twojego bloga.
Czekam na następny :*