muzyka

https://www.youtube.com/watch?v=7HVvnfB-SPo

poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział 9- Lili and Justin

Rozdział dedykuję Klaudii N.czytasz = komentujesz. Notka pod rozdziałem.
*
LILI*


Zatkało mnie gdy usłyszałam to pytanie. Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Słuchaj, jeśli to za szybko to prze- uciszyłam go.
- Nie, nie. Ja po prostu muszę pomyśleć.
Kolejne dwie godziny spędziłam na brzegu rozmyślając nad odpowiedzią.

Podszedł do mnie Jay.
-Chcesz coś do jedzenia?-Zapytał.
-Nie jestem głodna- jak na złość zaburczało mi w brzuchu.
-Twój brzuch mówi coś innego.
Zamilkłam. Przysunęłam się bliżej niego. Nasze nosy się dotykały.
Patrzałam w jego piękne oczy. A on w moje błękitne. Już znam odpowiedź. I jestem jej pewna. Pocałowałam go.
-Tak- powiedziałam w jego usta, uśmiechnął się.
Wziął mnie na swoje ręce i zaczął ze mną iść głębiej.
- Jestem w sukience!- krzyknęłam
- Zdejmiesz ją?- Zapytał.
- Yhymm... Tak- Odpowiedziałam leniwie.

Poczułam ulgę gdy stanęłam na piasku. Z niechęcią zdjęłam sukienkę. Teraz stoję przed nim we fioletowym bikini.. Patrzeliśmy na siebie przez chwilę. Chwyciłam go za rękę i zaczęłam ciągnąć  w stronę wody. Gdy miałam wody do pasa odwróciłam się aby powoli nurkować do tej wody. Stanęłam sztywno. Idiota! Jak on śmiał w ogóle ochlapać mnie wodą?! Odwróciłam się i też go ochlapałam. Zajęczałam gdy powtórzył swój czyn.
- Przestań.- zajęczałam odsuwając się coraz głębiej.
- Magiczne słowo.
- Czary mary- zaczął iść w moją stronę.- Nie! dobra!przepraszam!
Zaczął się ze mnie śmiać. Zanurkowałam. Po sekundzie wypłynęłam na powierzchnię.
-Idę się opalać.-Powiedziałam przechodząc obok niego.
- Przynajmniej będę miał na co patrzeć.
- No wiesz co?!
- Nie a co?- Podszedł bliżej. Staliśmy twarzą w twarz.
- Nie próbuj tych głupich sztuczek. To na mnie nie działa- chwycił mnie w tali.
- Ale ja nic nie robię- jego głos jest coraz bardziej seksowny.
- To nie działa chłopcze..
Zrezygnowany odsunął się ode mnie i wrócił do wody.
Leżałam brzuchem na kocu. Po tamtej rozmowie żadne z nas się już nie odzywało. Była cisza. Słychać było tylko radio z samochodu i pluski wody. W pewnym momencie woda ucichła. Odwróciłam się, Justina tam nie było. Rozglądnęłam się raz jeszcze. I nic. Pewnie chce mnie wystraszyć. Wróciłam na koc. O mało co nie dostałam zawału. Obok miejsca w którym leżałam siedział Justin z piwem w ręku.
Położyłam się na plecach, podpierając się łokciami. Jego głowa znalazła się nad moją.

*JUSTIN*

Wisiałem nad nią. W każdej chwili mógłbym ją pocałować.
-Justin.- Dlaczego jej głos jest taki uwodzicielski?!
-Przestań- tym razem to ja zajęczałem.
- Ale co?- Szło jej to coraz lepiej.
- Nie potrzebnie kusisz.
- Jestem głodna.
Leniwie wstałem i zacząłem robić jej śniadanie.
-Jadłaś dzisiaj śniadanie?
-Nie.
-Dlaczego?
-No wiesz.. Byłam podekscytowana- rysowała jakieś kółka na moich plecach.-Tym naszym spotkaniem- przytuliła mnie od tyłu.
To jest po prostu nie możliwe jak ta kobieta na mnie działa. Nie wytrzymałem i  odwróciłem się do niej przodem. Podałam jej sałatkę owocową i zaprowadziłem na koc. Usiadła na mnie okrakiem.
- Justin ja tego wszystkiego nie zjem.- Narzeka zupełnie jaj Jazzy.
-  Zjedz tyle ile dasz radę a ja zjem resztę.
Nie zjadła nawet połowy a już oddała mi talerzyk z jedzeniem. Spojrzałem na nią z uniesioną brwią. Uśmiechnęła się niewinnie i pocałowała mnie w policzek. Zniknęła mi z pola widzenia. Gdzie ona jest? Może miała potrzebę. Im prędzej zjem tą sałatkę tym prędzej będę miał ją z głowy. Nie czułem się zbytnio głodny.
-Już zjadłeś?- Wystraszyła mnie.
Ona cały czas stała za moimi  plecami?
- Yhymm.....
-Przez ostatnią godzinę zrobiłeś się mało rozmowny.
- Nie zauważyłem. Idziemy się przejść?
-Ok- powiedziała entuzjastycznie.
Minutę później stała przede mną w krótkich spodenkach i conversach.  Skąd ona do cholery wzięła te spodenki? Może z torby? Ubrałem swoje szorty i japonki.Po dziesięciu minutach drogi odezwałem się:
- Zamierzasz mnie tak kusić przez całą drogę?
- Z tego co wiem chciałeś mnie widzieć w bikini- już się nie odzywałem.
Po prostu objąłem ją w pasie i przyciągnąłem bliżej siebie. W odpowiedzi cicho zachichotała. Uśmiechnąłem się zadowolony ze swojego czynu.
W okolicach popołudnia wróciliśmy na plażę. Chodziliśmy w tę i z powrotem po plaży trzymając się za rękę.
Stanęła prze mną.
-Co robimy?- Zapytała.
- A co chcesz robić?
- Nie wiem.
Patrzyłem na jej błękitne oczy. Uśmiechała się lekko a błysk w jej oku sugerował coś szalonego.Przeżucilem ją sobie przez ramię i zacząłem iść w stronę wody. Cały czas biła mnie w plecy i krzyczał coś w stylu "puść mnie", "nie rób mi tego". Śmiałem się z niej przez całą drogę. Stanąłem w miejscu w którym wody miałem do pasa. Obkręciłem  nas dookoła trzy razy aż w końcu się wywróciliśmy i byliśmy pod wodą.Wypłynęła trochę wystraszona.
-Zwariowałeś do końca?!- Wrzeszczała na mnie przez chwilę, potem opanowała nerwy i wyciągnęła spod wody przemoczone buty.- Dziękuję bardzo.
- Nie ma za co :Li.
-Jesteś nie normalny.
-I to ci się we mnie podoba.
*LILI*
Wyszliśmy z wody. Zdjęłam mokre spodenki i usiadłam obok Jussa na kocu. Patrzał na mnie a ja na niego. Chciałam go pocałować ale przyjechał jakiś czarny samochód. Co jest do cholery?! Gdy Justin zauważył samochód stanął na baczność a mnie chował za swoimi plecami.
-Justin przyjacielu!- Krzyknął jakiś koleś wychodzą ze samochodu.
-Jack- warknął Justin.- Co ty tu cholera robisz?
- Nie słyszałeś, że mam wielki powrót?
Wyglądał na kogoś kto skończył trzydzieści lat.
- Kim jest ta ślicznotka?- Spytał patrząc na mnie.
-Odwal się od niej.
- Ooo.. A więc Justin ma dziewczynę.
- Czego chcesz?
- Nadal nie zapłaciłeś mi za ostatni towar.
*JUSTIN*
Cholera. Nie chcę o tym gadać przy mojej dziewczynie. Co ona sobie pomyśli? Nie będzie chciała mnie znać. Nie chcę mieć rozpierdolonego związku tylko dlatego, że on chce teraz kasy.
- Jutro, obiecuję.
- Trzymam cię za słowo, Bieber. Masz tu być jutro o osiemnastej.-Wsiadł do samochodu i odjechał.
Spojrzałem na Lil. Ona nie wiedziała co się dzieje.
-Ju..Juss..Justin, kim on był?- Jąkała się. Tego brakowało.
Jak ja mam jej to powiedzieć? Nie mogę, nie chcę żeby mnie zostawiła.

I jestem zgubiony,
czy prawde jej wyznać.
trudna decyzja,
ona odejdzie
a ty zostaniesz sam.
Jedyne co jej powiesz
to to,że
mimo wszystko
będziesz kochał wiecznie ją.
Jeśli zrozumie
to ci pomoże,
a jeśli nie,
to koniec związku będzie.
Przykro słyszeć te słowa
ale wyboru innego
nie ma.
Ona kocha i
zrozumie ale pewnego dnia nie wytrzyma
i zostawi cię samą.
Samą wśród problemów.
Dlaczego właśnie w takich chwilach umiem wymyślić piosenkę?

To jest już koniec,
wierności i zaufania,
mówienia i kłamania.
Nastaną ciche dni
których nie
będę umiał znieść.
Ja nie mogę jej stracić, jak kolwiek egoistycznie to brzmi. Ale ona sama prędzej czy później się dowie. I to jest najgorsze. Powiem jej to. Teraz, jeśli odejdzie to to zrozumiem albo i wpadnę w rozpacz.
- Lili, ja.....
_____________________________________________________
I na tym kończy się rozdział.
Kolejny pojawi się jutro w tych samych godzinach.
Jeśli chodzi o pochyłym drukiem ( tekst piosenki) nie jest on znikąd wzięty. Sama to wymyśliłam.
*POMYSŁ KOLEŻANKI*
JEŚLI KTOŚ ZAUWAŻY MNIE W MIEŚCIE I BĘDZIE CHCIAŁ SIĘ PRZYWITAĆ NIECH KRZYCZY LIL ALBO BLOOGER :D.
Hahahah..
NIE OBRAŻĘ SIĘ JAK KTOŚ BĘDZIE CHCIAŁ ZDJĘCIE
hahahahah.. POMYSŁ NIE NALEŻY DO MNIE hahah ;*
Dziękuję jeśli to czytasz <3

1 komentarz:

  1. Jeju juz sie nie mogę doczekać następnego hshdhdh mega,najlepszy blog*.* <3

    OdpowiedzUsuń